Strategia to dopiero pierwszy krok. Najlepiej napisany dokument nic nie zmieni, jeśli zespół, który ma go wdrożyć, dalej pracuje tak samo jak przed jego powstaniem. Prawdziwa zmiana zaczyna się nie od strategii, tylko od tego, jak zespół podchodzi do codziennej pracy.
Fundament, bez którego nic innego nie zadziała
Podstawą pracy zwinnego zespołu jest komunikacja. Nie w sensie ogólnikowym, tylko jako konkretny, powtarzalny rytuał, który buduje się od pierwszego dnia.
Moja zasada jest prosta: dzień zaczyna się od wstania od komputerów.
Zespół spotyka się przy tablicy, nie przy ekranie. To ważna różnica. Przy komputerze każdy patrzy w swój ekran i swoje zadania. Przy tablicy patrzy się razem na całość.
Ta rozmowa to „helicopter view” na największe projekty. Spojrzenie z góry, które wymaga, żeby każdy w zespole rozumiał, co robią pozostali, nie tylko swój wycinek pracy. To właśnie tam widać, gdzie projekty się na siebie nakładają, gdzie ktoś czeka na coś, czego jeszcze nie dostał, i gdzie priorytety trzeba przestawić, zanim staną się problemem.
Jak łączę to z technologią
Rozmowa przy tablicy daje kierunek, ale nie zastąpi systemu, który spina to wszystko projektowo. Dlatego kolejnym krokiem jest połączenie tego rytuału z technologią np. Ms Planner od Microsoft, która pozwala śledzić postęp, przypisywać zadania i widzieć w jednym miejscu, na jakim etapie jest każdy projekt, bez potrzeby pytania każdego z osobna.
To nie jest dodatek do procesu. To jego druga połowa. Rozmowa przy tablicy daje zespołowi wspólne zrozumienie. Technologia daje temu zrozumieniu strukturę, do której można wracać między spotkaniami.
Raportowanie, które nie kończy się na marketingu
Kolejny element to zaplanowany proces raportowania, który nie zatrzymuje się na dziale marketingu. Informacja płynie dalej, do trade marketingu, do sprzedaży, aż do zarządu, w ustalonym rytmie, nie wtedy, kiedy ktoś sobie o niej przypomni.
To zamyka pętlę, o której pisałem już wcześniej: marketing, który nie rozmawia ze sprzedażą, projektuje działania dla klienta, który nie istnieje. Zaplanowany, regularny raport między działami to jeden z najprostszych sposobów, żeby ta pętla faktycznie działała, a nie istniała tylko na papierze.
Skąd wiem, że to działa
Tę metodologię praktykowałem przy jednych z największych wprowadzeń marek na rynek w Polsce. Ma ona swoją nazwę, znaną dobrze w świecie produktowym i technologicznym: Agile, oparte na frameworku Scrum. Codzienne spotkania przy tablicy, krótkie cykle pracy, stałe raportowanie i zespół zorganizowany wokół wspólnego celu, nie wokół sztywnej hierarchii.
Zwinne zespoły to przewaga konkurencyjna.
Dziś, niezależnie od wielkości zespołu, z którym pracuję, dwuosobowego działu marketingu w rozwijającej się firmie czy rozbudowanej struktury z kilkoma poziomami raportowania, wdrażam dokładnie te same zasady.
Zmienia się skala. Nie zmienia się metoda.
Bo zwinny zespół marketingu to nie kwestia wielkości budżetu ani liczby osób w zespole. To kwestia komunikacji i skutecznego prowadzenia projektów.
Kamil Jędrzejewski, Strateg Marketingu, Marketing Pro SYNEI